Przejdź do treści

Kiedy przejść z Shopify lub innego SaaS na własny sklep

Większość sklepów na Shopify, Shoperze czy innej platformie abonamentowej nie powinna się nigdzie przenosić. Przeprowadzka ma sens wtedy, gdy platforma zaczyna blokować sprzedaż albo zmusza zespół do ręcznej pracy, a nie wtedy, gdy abonament wydaje się drogi.

Aktualizacja
Czytanie
7 min

Abonament to zły powód do przeprowadzki

Platforma abonamentowa daje w cenie serwery, aktualizacje bezpieczeństwa, kasę zgodną z wymaganiami operatorów kart i zespół, który tego pilnuje w nocy. Własny sklep też tego potrzebuje, tylko płacisz za to osobno. Dlatego porównanie „abonament kontra nic” jest błędne: po drugiej stronie stoi koszt wdrożenia i utrzymania.

Rachunek zaczyna się zmieniać w dwóch sytuacjach. Pierwsza: ludzie w firmie spędzają co miesiąc dziesiątki godzin na obchodzeniu ograniczeń platformy. Druga: platforma nie pozwala zrobić czegoś, co przynosi zamówienia, na przykład zmienić kasy pod klientów firmowych albo przyspieszyć sklepu na telefonie.

Sześć sygnałów, że platforma blokuje sprzedaż

  • Kasa, której nie zmienisz. Na wielu platformach abonamentowych głębsze zmiany w kasie są dostępne dopiero w najdroższym planie albo wcale. Jeśli sprzedajesz firmom, brak faktury na NIP jako pierwszej opcji, cen indywidualnych czy płatności z odroczonym terminem kosztuje zamówienia.
  • Aplikacja na aplikacji. Filtry, program lojalnościowy, pakiety produktów, wyszukiwarka: każda funkcja to osobna aplikacja z własnym abonamentem i własnym skryptem na stronie. Po kilkunastu takich dodatkach strona produktu ładuje się na telefonie kilka sekund, a aplikacje potrafią się wzajemnie psuć.
  • Stany z magazynu z opóźnieniem. Sklep, marketplace i magazyn łączą się przez kilku pośredników, więc stany docierają z opóźnieniem, a część zamówień trzeba anulować, bo towaru już nie ma.
  • Ręczne obejścia. Zamówienia hurtowe przepisywane z maila, ceny aktualizowane z arkusza, raport sprzedaży sklejany co tydzień z trzech eksportów. Każde takie obejście to godziny pracy co miesiąc.
  • Dane, do których nie masz dostępu. Eksport do pliku to nie to samo co własna baza: bez niej trudno policzyć wartość klienta w czasie albo połączyć sprzedaż z kosztami reklamy.
  • Model, którego platforma nie przewiduje. Kilka magazynów, produkty konfigurowane na zamówienie, sprzedaż B2B i B2C w jednym sklepie z innymi cenami. Da się to obejść, ale każde obejście jest kolejną aplikacją albo kolejnym arkuszem.

Jeden sygnał zwykle nie wystarcza. Jeśli widzisz trzy lub więcej, warto policzyć, ile kosztuje zostanie na miejscu.

Rachunek na trzy lata

Poniżej sklep z 1 000 zamówień miesięcznie, który płaci 1 200 zł miesięcznie za platformę i aplikacje, a jego zespół poświęca 30 godzin w miesiącu na ręczne obejścia. Godzina pracy biura z narzutami kosztuje 60 zł. Wariant B to własny sklep za 45 000 zł z utrzymaniem za 1 500 zł miesięcznie (serwer, monitoring, aktualizacje, drobne zmiany), w którym obejść zostaje 5 godzin.

Koszt trzech lat w dwóch wariantach. Dodatkowe zamówienia liczone po 32,94 zł, czyli tyle, ile zostaje z zamówienia przed reklamą w rachunku z tekstu „Przychody rosną, a zysku nie ma”. Wyliczenie własne.
Pozycja (3 lata)A: zostajeszB: własny sklep
Wdrożenie0 zł45 000 zł
Platforma i aplikacje43 200 zł0 zł
Serwer i utrzymanie0 zł54 000 zł
Ręczne obejścia64 800 zł10 800 zł
Razem108 000 zł109 800 zł
Gdy B daje 5% więcej zamówień0 zł−59 292 zł
Koszt netto108 000 zł50 508 zł

Wniosek jest mniej oczywisty, niż się zwykle słyszy: sam koszt prowadzenia sklepu wychodzi prawie po równo. Przeprowadzka nie oszczędza pieniędzy na abonamencie, tylko przesuwa je z platformy na utrzymanie. Opłaca się dopiero wtedy, gdy nowy sklep przynosi więcej zamówień z tego samego ruchu: szybszą stroną na telefonie, lepszą kasą, ofertą dla firm. Dodatkowe zamówienie z ruchu, który już jest, nie kosztuje reklamy, dlatego nawet 5 procent więcej zamówień zmienia wynik o prawie 60 000 zł w trzy lata.

To jest model, nie obietnica wzrostu. Jeśli sklep jest już szybki, a kasa działa dobrze, 5 procent więcej zamówień może być nieosiągalne i wtedy przeprowadzka się nie broni. Wdrożenie liczymy od pierwszego dnia, a sklep zaczyna zarabiać dopiero po 6 do 12 tygodniach budowy, więc w praktyce zwrot przychodzi później.

Trzy drogi wyjścia

  1. Nowy front, platforma zostaje. Strony produktów, wyszukiwarka i koszyk działają na własnym kodzie (sklep headless), a zamówienia, płatności i panel zostają na platformie. Rozwiązuje problem szybkości i wyglądu, nie rozwiązuje ograniczeń kasy ani abonamentu.
  2. Otwarte oprogramowanie na własnym serwerze. WooCommerce, PrestaShop albo nowsze Medusa i Saleor. Znika abonament i limity platformy, pojawia się odpowiedzialność za serwer, aktualizacje i bezpieczeństwo.
  3. Własny kod. Opłaca się, gdy proces sprzedaży jest nietypowy: konfiguratory, B2B z indywidualnymi cenami, kilka magazynów. Najdroższy na starcie, najmniej ograniczeń później.

Zwykle proponujemy zacząć od pierwszej drogi i przenosić dalej tylko to, co naprawdę blokuje sprzedaż. Tak budujemy sklepy internetowe: zaczynamy od katalogu, ruchu i systemów po drodze, a decyzja o platformie przychodzi później.

Kiedy zostać na platformie

  • Sprawdzasz dopiero, czy produkt się sprzedaje, i masz kilkadziesiąt pozycji w katalogu.
  • Nie masz w zespole ani u wykonawcy nikogo, kto odpowie za serwer w sobotę wieczorem.
  • Ręczne obejścia zajmują kilka godzin miesięcznie, a nie kilkadziesiąt.
  • Główny problem to mało zamówień, a nie ograniczenia platformy. Przeprowadzka nie przyniesie klientów. Najpierw sprawdź, co dzieje się z ruchem, o czym piszemy w tekście Ruch jest, sprzedaży nie ma.

Jak przenieść sklep bez utraty zamówień i ruchu z Google

  1. Mapa adresów. Lista wszystkich adresów produktów, kategorii i wpisów ze starego sklepu, a do każdego adres w nowym i przekierowanie 301. Bez tego strony, które dziś są w Google, znikną z wyników.
  2. Dane klientów i zamówień. Konta, adresy, historia zamówień i zgody marketingowe. Hasła klientów zwykle nie dają się przenieść, więc klienci ustawiają nowe przy pierwszym logowaniu. Warto ich o tym uprzedzić mailem.
  3. Historia cen. Informacja o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką (dyrektywa Omnibus) musi działać od pierwszego dnia, więc historia cen przechodzi razem z produktami.
  4. Pomiar przed startem. GA4, piksele i konwersje w kampaniach ustawione i sprawdzone na wersji testowej, żeby pierwszego dnia wiedzieć, czy nowa kasa sprzedaje lepiej, czy gorzej.
  5. Start poza szczytem. Nie w listopadzie i nie przed świętami. Jak przygotować sklep na szczyt, opisaliśmy w tekście Sklep przed Black Friday.
  6. Droga powrotu. Stary sklep działa jeszcze przez kilka dni po starcie, a zmiana adresu domeny da się cofnąć w kilka minut.

Po starcie porównuj tydzień do tygodnia: odsetek ukończonych płatności, konwersję na telefonach i ruch z Google na przeniesionych adresach. Jeśli któryś wskaźnik spada, lista poprawek z tekstu Porzucone koszyki to dobre miejsce na start.

Sklepy w Next.js na Shopify, Medusie albo własnym zapleczu, spięte z magazynem i ERP, z migracją adresów i danych.

Zobacz, jak budujemy sklepy 

Zacznijmy od 30 minut rozmowy

Opisz swoją sytuację, odpiszemy z propozycją terminu bezpłatnej rozmowy, wideo albo telefon. Na rozmowie przejdziemy przez Twoje liczby i powiemy wprost, co warto zmienić. Wolisz od razu wybrać godzinę? Druga zakładka to kalendarz.

Opcjonalnie.

Opcjonalnie. Przyspiesza pierwszą rozmowę.

Opcjonalnie. Pomaga od razu powiedzieć, czy to ma sens.

Bezpłatna rozmowa i poufność

Pierwsza rozmowa trwa 30 minut i jest bezpłatna. Nie musisz na niej ani w formularzu zdradzać szczegółów pomysłu. Jeśli zdecydujesz się na dalszą współpracę, podpisujemy umowę o zachowaniu poufności (NDA), zanim przekażesz nam szczegóły projektu.

Jedno, dwa zdania wystarczą: branża, skala, co jest dziś problemem.

Dane z formularza wykorzystamy tylko do odpowiedzi na to zapytanie. Szczegóły w polityce prywatności.

Odpisujemy w ciągu jednego dnia roboczego z propozycją terminu. Nie zapisujemy do newslettera.