Przejdź do treści

Przychody rosną, a zysku nie ma: gdzie znika marża

Sklep sprzedaje dwa razy więcej niż rok temu, raport z kampanii pokazuje ROAS powyżej 6, a na koncie jest mniej pieniędzy. To nie paradoks. Tak wygląda wzrost kupowany reklamą, w której każdy kolejny klient kosztuje więcej od poprzedniego.

Aktualizacja
Czytanie
8 min

Rachunek jednego zamówienia

Zacznij od jednego zamówienia, nie od miesięcznego przychodu. Poniżej sklep z koszykiem za 200 zł, marżą 40 procent na towarze i darmową dostawą. Liczby są przykładowe, ale każda pozycja występuje w prawie każdym sklepie.

Co zostaje z zamówienia za 200 zł brutto. Założenia: VAT 23%, marża na towarze 40% ceny netto, 10% zamówień wraca, reklama z ROAS 8. Wyliczenie własne.
PozycjaKwotaSkąd
Zamówienie brutto200,00 złpłaci klient
Po odjęciu VAT162,60 złprzychód sklepu
Marża na towarze65,04 zł40% z 162,60 zł
Płatność online−3,00 złprowizja bramki, 1,5% z kwoty brutto
Darmowa dostawa−15,00 złkurier opłacany przez sklep
Pakowanie i obsługa−6,00 złkarton, wypełniacz, czas pracy
Zwroty−8,10 złśrednio na każde zamówienie, wyliczenie niżej
Przed reklamą32,94 złnajwyższy opłacalny koszt pozyskania
Reklama−25,00 zł200 zł ÷ ROAS 8
Zostaje7,94 złna koszty stałe i zysk

Zwroty: co dziesiąte zamówienie wraca. Sklep traci wtedy marżę (65,04 zł), płaci za wysyłkę zwrotną (10 zł) i drugi raz za obsługę (6 zł). Razem 81,04 zł, a że dotyczy to co dziesiątego zamówienia, średnio na każde wypada 8,10 zł. Wysyłka do klienta jest już w wierszu „Darmowa dostawa”, bo paczkę, która wróci, i tak trzeba było wysłać.

Z 200 złotych, które zapłacił klient, na koszty stałe i zysk zostaje niespełna 8 złotych, czyli 4 procent. ROAS 8 w panelu wygląda przy tym znakomicie. Najważniejsza liczba w tabeli to jednak 32,94 zł przed reklamą: tyle najwyżej możesz zapłacić za pozyskanie zamówienia, żeby nie dopłacać. Przy koszyku 200 zł oznacza to próg ROAS 6,07.

Co się dzieje, kiedy podwajasz sprzedaż

Sklep z tabeli ma 1 000 zamówień miesięcznie i 6 000 zł kosztów stałych (platforma, księgowość, część wynagrodzeń). Właściciel chce rosnąć i podnosi budżet reklamowy. Pierwsze 1 000 zamówień nadal kosztuje 25 zł każde. Kolejne 1 000 przychodzi z szerszych grup odbiorców i droższych fraz, więc kosztuje 40 zł, co odpowiada ROAS 5.

Ten sam sklep przed i po podwojeniu sprzedaży. Rachunek zamówienia jak w tabeli wyżej, koszty stałe bez zmian. Wyliczenie własne.
MiesiącPrzedPo podwojeniu
Zamówienia1 0002 000
Przychód brutto200 000 zł400 000 zł
Wydatek na reklamę25 000 zł65 000 zł
ROAS w panelu8,006,15
Zostaje z zamówień7 940 zł880 zł
Koszty stałe−6 000 zł−6 000 zł
Wynik miesiąca1 940 zł−5 120 zł

Przychód wzrósł o 200 000 zł, a sklep z zarabiającego stał się dopłacającym. Średni ROAS 6,15 w panelu nadal jest powyżej progu 6,07, więc raport nie pokaże problemu. Problem jest w drugim tysiącu zamówień: każde z nich kosztuje 40 zł, a zostawia 32,94 zł, więc sklep dopłaca do niego 7,06 zł. Średnia z dobrych i złych zamówień przykrywa te złe.

W praktyce jest zwykle gorzej, bo przy dwa razy większej sprzedaży rosną też koszty stałe: dochodzi osoba do pakowania, większy magazyn, droższy abonament platformy.

Dlaczego każdy kolejny klient z reklamy jest droższy

Reklama najpierw trafia do ludzi, którzy są najbliżej zakupu: szukają Twojej marki albo konkretnego produktu. Tych jest ograniczona liczba. Żeby sprzedawać więcej, kampania musi sięgać po osoby mniej zdecydowane, po szersze frazy i po grupy, które dopiero porównują oferty. Każde kolejne zamówienie wymaga więcej kliknięć, a każde kliknięcie kosztuje tyle samo albo więcej.

Do tego dochodzi aukcja. Stawki za kliknięcie ustalają reklamodawcy, którzy licytują te same frazy. Kiedy konkurent podnosi budżet przed sezonem, Twoje kliknięcia drożeją, chociaż u Ciebie nic się nie zmieniło. Dlatego o budżecie decyduje się na podstawie kosztu dodatkowego zamówienia, a nie średniego ROAS z całego konta. Tak prowadzimy kampanie Google Ads: pod zysk po marży, nie pod przychód z panelu.

Ukryte koszty, których nie widać w raporcie

Raport z kampanii pokazuje przychód. Poniższe koszty pojawiają się dopiero w księgowości, rozproszone po kilku fakturach:

  • Prowizje od płatności: bramka, raty, płatności odroczone. Każda metoda ma inną stawkę.
  • Darmowa dostawa i progi: próg darmowej dostawy ustawiony zbyt nisko zamienia małe zamówienia w stratę.
  • Zwroty: utracona marża, wysyłka zwrotna, drugi raz obsługa i towar, którego nie da się sprzedać jako nowy.
  • Obsługa klienta: czas na maile, telefony i reklamacje. Rzadko przypisany do zamówień, a rośnie razem z nimi.
  • Kody rabatowe i promocje: rabat zjada marżę w całości, bo koszt towaru się nie zmienia.
  • Aplikacje i abonamenty: dodatki do platformy, integracje, narzędzia do e-maili, każde po kilkadziesiąt lub kilkaset złotych miesięcznie.
  • Towar w magazynie: zamrożone pieniądze i produkty, które trzeba przecenić, bo się zestarzały.

Część z tych kosztów da się obniżyć bez ruszania cen. Obsługę zwrotów i powtarzalne maile przejmują automatyzacje, a klient, który wraca po drugi zakup przez e-mail, nie kosztuje już reklamy. Dlatego sklepy z dużym udziałem powracających klientów znoszą droższe kliknięcia lepiej niż te, które każdego klienta kupują od nowa.

Kiedy przestać dokładać

Nie trzeba zamykać sklepu ani wyłączać reklam. Trzeba znaleźć zamówienia, do których dopłacasz, i przestać je kupować. Kolejność:

  1. Policz rachunek jednego zamówienia dla trzech kategorii produktów, które sprzedają się najlepiej. Marża i koszyk bywają w nich zupełnie inne.
  2. Z rachunku wyznacz najwyższy opłacalny koszt pozyskania zamówienia i próg ROAS dla każdej kategorii.
  3. Poproś o wyniki kampanii w podziale na kategorie produktów i na kampanie na markę, a nie tylko o średnią z konta.
  4. Tnij budżet tam, gdzie koszt dodatkowego zamówienia jest wyższy niż próg. Zwykle to kampanie na szerokie frazy i grupy odbiorców „podobnych”.
  5. Dopiero potem ruszaj ceny, próg darmowej dostawy i koszty obsługi. Te zmiany działają wolniej i dotyczą wszystkich klientów, także tych, którzy zarabiają.

Próg dla własnych liczb policzysz w kalkulatorze Google Ads: podajesz koszyk, marżę, zwroty i koszt obsługi zamówienia, a kalkulator pokazuje próg ROAS i najwyższy opłacalny koszt pozyskania. Jak policzyć marżę i próg krok po kroku, opisaliśmy w tekście Jak policzyć rentowność sklepu internetowego. Jeśli wolisz, żeby ktoś przeliczył to na danych z Twojego sklepu i kont reklamowych, to jest zakres audytu rentowności.

Rachunek zamówienia dla Twoich kategorii, próg ROAS, koszt dodatkowego zamówienia w kampaniach i lista miejsc, w których dopłacasz.

Zobacz, co obejmuje audyt 

Zacznijmy od 30 minut rozmowy

Opisz swoją sytuację, odpiszemy z propozycją terminu bezpłatnej rozmowy, wideo albo telefon. Na rozmowie przejdziemy przez Twoje liczby i powiemy wprost, co warto zmienić. Wolisz od razu wybrać godzinę? Druga zakładka to kalendarz.

Opcjonalnie.

Opcjonalnie. Przyspiesza pierwszą rozmowę.

Opcjonalnie. Reklama i obsługa razem, wystarczy przybliżenie.

Bezpłatna rozmowa i poufność

Pierwsza rozmowa trwa 30 minut i jest bezpłatna. Nie musisz na niej ani w formularzu zdradzać szczegółów pomysłu. Jeśli zdecydujesz się na dalszą współpracę, podpisujemy umowę o zachowaniu poufności (NDA), zanim przekażesz nam szczegóły projektu.

Jedno, dwa zdania wystarczą: branża, skala, co jest dziś problemem.

Dane z formularza wykorzystamy tylko do odpowiedzi na to zapytanie. Szczegóły w polityce prywatności.

Odpisujemy w ciągu jednego dnia roboczego z propozycją terminu. Nie zapisujemy do newslettera.